Przesilenie wiosenne - jak żyć?

Lubię wracać tam, gdzie byłam - Olsztyn

https://www.wolneobroty.com

Jestem w Olsztynie. To brzmi pięknie. Po prostu. Jest cisza i spokój - kawa i elektroniczny papieros bez nikotyny. Próbuję zebrać myśli. Wczoraj był fajny dzień, pełen słońca i ruchu. Jutro mam zamiar to powtórzyć. Nic tak dobrze na mnie nie działa, jak stawianie kolejnych kroków, zwłaszcza blisko wody. Dodajmy do tego dużo zieleni i odrobinę słońca i powstaje całkiem niezły antydepresant, oczywiście wspomagany serotoniną i innymi cukiereczkami szczęścia.

Małe, grudniowe wakacje w Olsztynie

Mam takie mini wakacje i naprawdę sprawia mi to wiele radości. Tak, naprawdę chciałam wyjechać od marca/kwietnia. Zawsze coś w tym przeszkadzało - przeprowadzka, choroba, lockdown, terapia. Pandemia ma jednak jakieś dobre strony. Mam zajęcia online (których nienawidzę) i dzięki temu mogłam wsiąść do pociągu nie byle jakiego. Nie jechałam nigdzie sama od prehistorycznych podróży do Koszalina...

i mała dygresja przy okazji

Dzisiaj pomyślałam, że już nie wstydzę się terapii. Po tylu miesiącach czuję się rozmontowana i obecnie nie widzę szansy na  zmontowanie i zrobienie ze mnie dobrze działającego egzemplarza porządnego człowieka. Ćwiczę się za to w praktycznym zastosowaniu stwierdzenia: Miej wyjebane, a będzie Ci dane. Wszystkie moje dotychczasowe problemy wynikają z tego, że wcześniej nie miałam wyjebane. Przejmowałam się za bardzo. 

Podobno na zmontowanie porządnego człowieka potrzebny jest czas. Czekam, obserwuję, rozmyślam, analizuję. Głowa pracuje. Ale nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. Jakie decyzje podjąć żeby było dobrze, prawidłowo. Więc czekam. Daję sobie czas, bo mogę jeszcze przez chwilę. Dlatego właśnie jestem w Olsztynie. Bo chciałam być sama w innym środowisku, w innym mieście. Mam tutaj dwoje wspaniałych ludzi, przy których mogę czuć się swobodnie. 

Uwieczniłam kawę, która sprawiła mi tyle radości ;)

Wracamy do Olsztyna

Lubię Olsztyn za to, że jest tu cicho, klimatycznie i zielono. Lubię prostotę i te jeziora na każdym kroku. Można tutaj złapać oddech i życie jest spokojniejsze. Przyjeżdżam tu tylko odpoczywać, ale fajnie, gdy pod oknem nie ma śmierdzącej, zatłoczonej ulicy. Wszystko wydaje mi się tutaj mniejsze i łatwiejsze do ogarnięcia. Jest tu nawet śnieg od 2 dni, więc naprawdę można wprowadzać się w świąteczny klimat. Pisząc to, zastanawiam się, czy kiedyś polubię święta...

Tym razem nie będę pisać o zwiedzaniu Olsztyna. Przyjechałam tutaj się wyciszyć i powiem szczerze, że naprawdę mi się to udaje. Kiedyś dawno, dawno temu o Olsztynie pisałam tutaj. Niewiele się zmieniło - dalej jestem zachwycona i wciąż lubię tutaj wracać. Pierwszy raz jestem tutaj zimą. 

Zbieram myśli i oddycham głęboko na Plaży Miejskiej nad pięknym Jeziorem Ukiel. Niedaleko jest Zatoka Miła. Jest jakby luksusowo. Cały teren został zmodernizowany kilka lat temu ze środków Unii Europejskiej. Nie dacie wiary, jaka była moja radość, kiedy w poniedziałkowy poranek podczas pierwszego spaceru moje oczy dostrzegły automat z kawą. Było to w godzinach dla seniorów, więc tym bardziej myślałam, że oszaleję ze szczęścia, bo trochę już byłam przemarznięta, a z domu oczywiście wyszłam bez śniadania. Już dawno podła kawa z automatu nie smakowała mi tak bardzo. 

Jutro idę nad Jezioro Kortowskie. Centrum miasta tym razem omijam i jestem tam tylko przelotem. Pełno tam świecidełek i ok, są ładne, skromne, jednak podkreślają świąteczny klimat grudnia, o którym nie chcę myśleć. Mimo wszystko w planach jest też odwiedzenie XII Warmińskiego Jarmarku Świątecznego. Dla mnie największą atrakcją będzie po prostu spacer i plenerowe spektakle teatrów ognia. Poza tym, z ciekawostek, "na mieście" można zobaczyć ludzi znużonych oczekiwaniem na Mikołaja:

Mam straszną chęć przebywania poza cywilizacją, gapienia się w gwiazdy, ogień, albo po prostu spania.  Może to kolejna forma moich ucieczek przed życiem... Jednak jest mi wystarczająco dobrze na uboczu i w ciszy. Czasem myślę, że obrzeża miast zostały stworzone specjalnie dla mnie. Niedługo przecież będę mieszkać na obrzeżach Gdańska, przynajmniej taką mam nadzieję. Jeszcze przez 2 kolejne dni nie muszę się nad tym zastanawiać i bardzo mnie to cieszy. Fajnie, że pierwszego dnia złapałam trochę słońca i mogłam naładować baterie. 

Olsztyn, tak samo jak Gdańsk ma swój Budżet Obywatelski. W zeszłym roku ukończono część zwycięskiego projektu, który łączy północ z południem miasta. Odcinek, liczący 9 km został nazwany Łynostradą. Więcej informacji tutaj. To idealne miejsce na spacer, czy wyprawę rowerową i przede wszystkim inwestycja godna pochwały. 

Wracać do Gdańska będę niechętnie. Z ciszy w gwar, z bezruchu w pośpiech. Krzywie się na samą myśl o tym, a nie powinnam, bo przecież to my kreujemy swoje życie. Staram się, aby moje zaczęło nabierać barw. Obiecuję sobie, że nie będę się denerwować, ani nastawiać się negatywnie. I tak idzie mi coraz lepiej. Do Olsztyna pewnie wrócę niedługo, bo lubię wracać tam, gdzie byłam i naprawdę cieszę się, że tutaj przyjechałam. Wam też z całego serca polecam wycieczkę do tego miasta. Nieważne o jakiej porze roku przyjedziecie - będzie fajnie - tym bardziej, że mamy teraz czas na podróże lokalne. 

Plaża Miejska w Olsztynie 

Olsztyńskie kormorany 


Komentarze