Jeden słoneczny dzień w Ostródzie

Uwaga! Będą wspomnienia z wakacji, kiedy wprost topiliśmy się z gorąca. Nie potrafię myśleć o niczym innym, kiedy za oknem zimno i mokro. Taki mam sposób na jesienno-zimowe smuty. 

Wystarczy jeden e-mail od Flixbusa o zniżkach na przejazd i trochę spontaniczności. Najlepiej po 3 piwach, kiedy każdy pomysł wydaje się idealny. Następnego dnia o 7.30 rano można wylądować na przykład w Ostródzie i zastanawiać się, co zrobić z czasem i ze sobą do 22.30.

Może brzmi to trochę strasznie ale trzeba stwierdzić, że Ostróda jest ciekawym, małym miasteczkiem u progu Warmii i Mazur  więc cały dzień można sobie zapełnić różnymi aktywnościami w zależności od portfela. 

Zdjęcie ze strony www.ostroda.pl

Zwiedzanie Ostródy z dziurawą kieszenią

Można wysiąść z autobusu i poszukać starówki, której praktycznie nie ma. O 7.30 rano prawie wszystko jest pozamykane albo ma wywieszoną tabliczkę "do wynajęcia" i nie ma gdzie wypić kawy na dobry początek dnia. Dalej nogi niosą nas nad ostródzkie molo i promenadę nad jeziorem Drwęckim. Jest nowocześnie i cała architektura miejsca jest naprawdę w tym miejscu bardzo zadbana. Spacer bardzo wolnym krokiem może zająć około 1,5 godziny wśród ośrodków, hoteli, wypożyczalni kajaków, restauracji i barów. Spacerem można dojść do plaży miejskiej. Po drugiej stronie jeziora widać przycumowane prywatne jachty. 

Bulwar nad jeziorem Drwęckim to także multimedialna fontanna, nowoczesny amfiteatr, gdzie odbywają się wszelkie większe imprezy, stadion piłkarski, park Collisa, gdzie można aktywnie spędzić czas. 

Kiedy jesteśmy w Ostródzie odbywa się właśnie chyba już ostatni Ostróda Reggae Festival. Ostatni, bo mieszkańcy, których spotykaliśmy nie byli zbyt zadowoleni z odbywającego się wydarzenia chociaż myślę, że jest to doskonała promocja miasta i ciekawa impreza, o której można przeczytać tutaj. Tak, podczas takich festiwali bywa brudno i głośno ale to forma przyciągnięcia ludzi, którzy przez kilka dni chcą się dobrze bawić i są naprawdę pokojowo nastawieni. Na festiwal przyjechało dużo rodzin z dziećmi i myślę, że wszelkie obawy mieszkańców są mocno przesadzone. 

Przy dźwiękach reggae spacerujemy po bulwarze a potem po samym mieście, odwiedzając sklepy i lumpeksy dla zabicia czasu. Docieramy do baru mlecznego żeby zjeść śniadanie i wypić porządną kawę. Bar nazywa się Ostródziak i jest naprawdę godny polecenia. Można zjeść smacznie i tanio, co nas bardzo cieszy. 

Koło południa miasto jest już całkowicie rozbudzone i wszędzie pojawiają się turystyczno-odpustowe atrakcje. Można przepuścić trochę pieniędzy na gry, wypić piwo z plastiku. Można też wypożyczyć kajak za 10 zł za godzinę. I tutaj dochodzimy do momentu, kiedy wpadam do wody ale nie za bardzo chce się na ten temat rozpisywać. Przyznam tylko, że do końca dnia człapałam w mokrych butach.

Nie wydając fortuny można też zjeść tanio obiad kilka uliczek dalej od bulwaru. Można też rozłożyć się na trawie na kocyku i wypić piwo albo uciąć sobie drzemkę. Nikt nie ma nic przeciwko. Na zwiedzanie czeka też mały zamek krzyżacki. 

Zwiedzanie Ostródy na bogato

Oprócz wielu restauracji, tawern i dancingów, gdzie można zostawić naprawdę dużo pieniędzy i stracić ogromną ilość czasu, fajną atrakcją jest wyciąg do nart wodnych wraz z wypożyczalnią. Wygląda efektownie i podnosi adrenalinę.

Można też wynająć statek i popływać po okolicznych jeziorach lub skorzystać z usług floty pływającej po Kanale Ostródzko - Elbląskim. Nie korzystałam z tej opcji ze względu na drogie bilety, ale więcej informacji można znaleźć tutaj

Jeśli nie chcemy pływać kajakiem, można pożyczyć rower wodny wyglądający jak taxi lub łabędź. 

My oczywiście zwiedzaliśmy Ostródę w tej pierwszej, niskobudżetowej opcji. Ale trzeba pamiętać też o tym, że Ostróda jest doskonałym miejscem wypadowym do innych miejscowości: Miłomłyn, Stare Jabłonki czy Grunwald i Elbląg, ale to już pomysł na dłuższy pobyt. To piękny rejon, który naprawdę cieszy oczy, doskonały dla miłośników żeglarstwa i w ogóle sportów wodnych.



Mam nadzieję, że Ostróda będzie się dalej rozwijać turystycznie i bardziej wykorzysta swój potencjał. Na razie się tam nie wybieramy ale kto wie, gdzie jeszcze nas nogi poniosą. Czy warto tam pojechać? Oczywiście! Uważam, że wszystko zawsze warto zobaczyć na własne oczy i ocenić.

Dobrze sobie tak powspominać jesienią czy zimą, kiedy człowiek zaczyna wątpić, że kilka miesięcy temu wystawiał twarz do słońca, które grzało. 

Komentarze

  1. Barzdo podoba mi się twój podział wpisu. Czasami czyta się o jakimś miejscu, ale człowiek myśli teraz nie mam kasy, może gdy gotówka się pojawi. A Twój wpis zachęca wyjedź, wyjedź, bo możesz. Teraz, już, natychmiast! Świetny efekt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem ludzie wolą oglądać świat w TV, ale uważam, że nawet jak się nie ma kasy, można zobaczyć dużo, choćby lokalnie.
      Ten wyjazd naprawdę mógłby kosztować grosze, gdyby odjąć od niego obiad w knajpie czy śniadanie w barze mlecznym i kajaki.
      I tak był to jeden z najtańszych wyjazdów.

      Usuń
  2. Mam zamiar w te wakacje w końcu zwiedzić choć trochę Warmię i Mazury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękny kawałek ziemi. Mam nadzieję, że tym razem będzie to coś w rodzaju wycieczki objazdowej - Ostróda - Stare Jabłonki - Miłomłyn, może Elbląg. W tym roku będzie musiało być bardzo niskobudżetowo :).

      Usuń
  3. Też bym nie był zadowolony z takiego festiwalu w moim mieście, ale to dlatego, że bardzo nie lubię reggae :D A co do samego miasta jest całkiem przyjemne no i niedaleko moich rodzinnych stron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde takie wydarzenie to kasa dla miasta prawda? Może przy okazji trochę dewastacji ale i tak wychodzi na plus. W Ostródzie są jeszcze koncerty disco polo w amfiteatrze.

      Usuń
  4. Kiedyś warto odwiedzić ostódę��

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie ostatnio kiepsko ze spontanicznością, a to praca, a to M, a to dzieci - wszystko trzeba uwzględnić, ale raz na pół roku robię sobie ostatnio babski wypad na weekend by nabrać dystansu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest super miejsce na babski weekendowy wypad. Na pewno się tam odstresujecie, jak nie w jakiejś knajpce, to na środku jeziora w kajaku ;).

      Usuń
  6. Wspomnienia z podróży są fantastyczne. Miło jest wracać choćby myślami tam, gdzie się było. Ostódę może i nam uda się kiedyś odwodwiedzić. Zdjęcie z łódką cudne. Uwielbiam takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej takich klimatycznych obrazków można zobaczyć w mniejszych miejscowościach niedaleko Ostródy, na przykład w Starych Jabłonkach.

      Usuń
  7. Jeszcze nie miałam okazji być w Ostródzie :) bardzo fajne wspomnienia z podróży, szczególnie na ten czas, jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy jeszcze tam nie byłam, ale fajnie było by to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dwa lata temu po raz pierwszy wybrałam się na Mazury - do Starych Jabłonek i do Ostródy właśnie. I mnie te miejsca totalnie urzekły. Jest plan, żeby tam wrócić, a tym wpisem ożywiłaś fajne wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie o wakacjach zimą trochę boli, ale to może mieć też odwrotny skutek - człowiek oddaje się marzeniom ;).
      Powrót do Starych Jabłonek planuję już kilka lat. Mam nadzieję, że w 2020 roku się uda. W SJ jest super pole namiotowe. Kiedyś byłam tam na kilka dni z naprawdę małym namiocikiem i było naprawdę fajnie.

      Usuń
  10. Marzę o tym, żeby wybrać się w te rejony. Twój wpis dodatkowo zaostrzył mój apetyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już za długo siedzę w domu ale naprawdę kusi mnie żeby gdzieś pojechać. Oczywiście, najlepiej na wiosnę.
      Ostróda jest dobrym miejscem na wypoczynek. Myślę, że nadaje się do tego bardziej niż na przykład Władysławowo.

      Usuń
  11. W tamtych rejonach byłam bardzo dawno i z chęcią bym się tam wybrała ponownie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostróda to miejsce, które na pewno chciałabym zobaczyć i nikt nie musi mnie do tego przekonywać, ale Twój post mi to tym przypomniał ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz