Podróże małe i duże - Wrocław 2

Uwielbiam Wrocław! To chyba najpiękniejsze miasto w Polsce. To miasto nigdy nie śpi i wcale się nie nudzi. Jest pełne życia i tajemnic i po prostu ciągnie mnie tam. I mogę się bujać tym pociągiem do Wrocławia nieskończoną ilość razy bo wiem, że za każdym razem będzie fajnie. 


W zeszłym roku spędziłyśmy razem z M. urlop we Wrocławiu. Pisałam o tym tutaj. Tegoroczny pobyt był zupełnie inny i chociaż trwał tak krótko, bo tylko 3 dni to i tak było super. Po pierwsze nie spałyśmy na campingu tak jak ostatnio tylko w hostelu. Chyba się starzejemy i potrzebujemy więcej wygód. Jeśli ktoś szuka taniego noclegu we Wrocławiu i nie jest zbyt wymagający to z czystym sumieniem mogę polecić Dspot Hostel. Łóżko było, łazienka też i miejsce zwane kuchnią także więc nie ma co narzekać.

Z Gdańska leciałyśmy samolotem i chociaż za tym nie przepadam to dużym plusem jest szybkość. Chwila dyskomfortu i już jest się na miejscu. Połączenie z lotniskiem też super. Do centrum dojechałyśmy w 30 minut. Droga powrotna minęła już w PKP. Akurat pociągami lubię jeździć i nie mogę się doczekać na następną podróż, nawet jeśli klimatyzacja nie działa i jest opóźnienie.

Poprzedni wypad do Wrocławia to było zwiedzanie do upadłego. Tym razem pojechałyśmy bardziej na luzie po prostu się poszwendać i nigdzie nie śpieszyć. Przetestowałyśmy kilka knajpek i barów mlecznych bo tak mamy w zwyczaju i spacerowałyśmy aż nogi nam dosłownie odpadały. Podziwiałyśmy piękne stare kamienice a czasem też komunistyczno-potworkowe budowle, przypominające hotele w Bułgarii... Różnorodność na pewno tam jest. 

Trzeba zacząć od tego, że Wrocław posiada bardzo dobrą komunikację miejską i mimo wszystko łatwo się po nim poruszać. Bilet na 3 dni kupiłyśmy za 26 zł. Po centrum i okolicach bez problemu można poruszać się na własnych nogach. Jeśli ja się nie zgubiłam bez mapy to nikt nie powinien mieć problemu z poruszaniem się po ulicach nawet w nocy.

Dużo czasu spędziłyśmy w pobliżu Ostrowa Tumskiego i Odry. Jest tam pełno barko-pubów z leżakami, gdzie naprawdę można się zrelaksować. Może to hipsterskie ale wygląda naprawdę super i jest po prostu miło nad wodą. Popływałyśmy też statkiem żeby zobaczyć okolicę z innej perspektywy i nawet wybrałam sobie kamieniczkę, w której chciałabym zamieszkać. Zdjęcie gdzieś przepadło ale to cud, że moim telefonem zrobiłam jakiekolwiek zdjęcie... Niedaleko Ostrowa na placu Bema jadłyśmy najlepsze lody naturalne jakie chyba istnieją. Mała lodziarnia nazywa się po prostu Polish lody naturalne. Polecam każdemu, kto znajdzie się w pobliżu. Tego trzeba spróbować ale swoje trzeba odstać w kolejce.



Spacery, spacerami ale gdy robiłyśmy się głodne to miałyśmy w czym wybierać. We Wrocławiu jadłam najlepsze sajgonki na świecie. Reszta podobno też była super. Niestety już teraz nie pamiętam nazwy ale był to po prostu bar orientalny niedaleko ulicy Oławskiej.

Zachwyciła mnie też Dzielnica Czterech Wyznań. Nie byłam tam wcześniej. Tam, oprócz starówki toczy się życie nocne miasta. Jest pełno barów, restauracji, w tym gruzińska a w koło piękne świątynie i kamienice. Z założenia ma być to miejsce spotkań i szacunku. Tam nie można się nudzić ale trzeba mieć ze sobą worek pieniędzy ponieważ wszędzie chciałoby się zatrzymać i czegoś spróbować. Dużą popularnością cieszy się na przykład Mleczarnia - miejsce gdzie można wypić piwo,  zjeść sernik albo grillowanego camemberta.

Udało się nam też wreszcie wybrać się na Sky Tower - wieżę widokową z panoramą Wrocławia, znajdującą się w galerii handlowej. Myślę, że to trochę przereklamowane ale raz warto zobaczyć ten widok i przejechać się windą na 39 piętro.



Oczywiście zawsze będę polecać wizytę w pijalni wódki i piwa Przedwojenna. Dają tam najlepszego tatara z ligawy, tanie piwo i inne napitki. Pisałam już o tym więc nie będę się powtarzać ale bardzo lubię to miejsce. Pewnie następnym razem też do niego wrócę.


Dobrze wspominam też kolację nad Odrą, zakupioną po prostu w Biedronce i spałaszowaną na świeżym powietrzu. Mamy często z M. takie nomadyczne odpały ;).


Fajnie, że każda wizyta we Wrocławiu jest inna i miasto ma tyle do zaoferowania, nawet piękny dworzec kolejowy. Naprawdę, nudzić się nie można i nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Jest to też najcieplejsze miasto w Polsce więc to miejscówka wymarzona dla mnie chociaż w Gdańsku ostatnio też upalnie. Wiem, że będę tam często wracać żeby ładować baterię bo naprawdę warto. Niestety nie zdążyłyśmy odwiedzić Kolejkowo, które tak bardzo chciałam zobaczyć ale przecież to nic straconego. Zostawię tę przyjemność na kolejny pobyt.



Wybawiłyśmy się, odpoczęłyśmy,naładowałyśmy baterie i teraz możemy wspominać dobre chwile. Właśnie za to lubię podróże. A teraz mogę planować kolejne. Szpilki na mapie wbite są w Olsztyn i w Pize a potem kto wie. Chociaż ostatnio dobrze siedzi mi się w domu ale to już inna bajka.

Wróciłam do Gdańska i pomyślałam sobie, że strasznie tu smutno ale jednak lubię morze, różnorodność terenu, zieleń i to mnie trzyma na miejscu.  Zawsze lepiej wskoczyć do morza niż do fontanny prawda? Ale Wrocław skradł mi serce i nie da się tego ukryć.

Komentarze

  1. Super wypad pozazdościć ciwrpliwości do PKP. Ja chętnie na rowerze zwiedziła bym Wrocław.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam podobnie, gdy wróciłam z Wrocławia do Łodzi. Wszystko wydawało się być takie inne. Piękne miasto.
    Ps. mogłabyś dodawać większe zdjęcia? Lepiej by wyglądały!

    blog youtube

    OdpowiedzUsuń
  3. Następnym razem większe zdjęcia na życzenie :) Dzięki za radę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pozytywny wypad:). Uwielbiam takie wpisy pełne pozytywnej energii bez spiny na pełnym luzie się to czyta i odczuwa ;) klasa

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza