Hostel Nomadów

Wiele czasu upłynęło od recenzji ostatniej książki. Tym razem choroba zmusiła mnie do zaszycia się w łóżku z Hostelem Nomadów Artura Nowaczewskiego. Szczerze przyznam, że nie był to zmarnowany czas i bardzo się cieszę, że książka ta zasiliła moją małą biblioteczkę. 

Hostel Nomadów jest relacją z pieszej podróży autora po "kręgosłupie Bułgarii". Jest to podróż wypełniona obrazami spotkanych ludzi, miejscowych smaków i zapachów miejsca, które dla nas Europejczyków jest dość egzotyczne i tajemnicze. Przecież to już Bałkany. Bułgaria graniczy z Serbią i Macedonią, Grecją i Turcją oraz Rumunia. To tereny, do których często wraca w swoich książkach Andrzej Stasiuk i takie właśnie było moje pierwsze skojarzenie z Hostelem. 


Każdy z nas ma swoje mapy wewnętrzne, swoją topografię wyobraźni, stałe punkty, swój ruchomy, rozszerzający się i kurczący jak serce świat. Ten puls to jest właśnie życie. Życie jest zawsze gdzie indziej. A czemuż to «gdzie indziej» nie miałoby być właśnie w Bułgarii?

Tereny górskie zajmują 60% Bułgarii. Właśnie tą drogą podąża trójmiejski poeta, spisując swoje przemyślenia, wrażenia i rozmowy z różnymi napotkanymi ludźmi. Na trasie zawierane są przyjaźnie, pieczętowane nowym kontaktem na Facebooku i popijaniem rakiji. Narodowy trunek niweluje różnice kulturowe i barierę językową. Jest też niezastąpionym dodatkiem przy spotkaniach z kolegami ze szkolnej ławki.

Autor przedstawia Bułgarię współczesną, pełną sprzeczności. Nowoczesność miesza się z tradycją i biedą. Czytamy o bogatych, rozkwitających miastach pełnych przepychu i wyludnionych wsiach, o których świat zapomniał. Każdy zakamarek górskiego szlaku, schroniska czy po prostu ulicy niesie ze sobą ciekawą historię. Przeszłość jest wszędzie. Dlatego też przytoczonych zostało wiele wątków historycznych, które pomagają zrozumieć charakter tego państwa.

Książka nie jest tylko zapisem z podróży ale też doświadczeniem zupełnie innej kultury. Jest idealna, dla kogoś, kto wybiera się na samodzielną wyprawę w te rejony. Czyta się ją po prostu świetnie ponieważ język jest bardzo plastyczny. Może jest też tak dlatego, że w tej podróży nigdzie nie trzeba się śpieszyć. Nogi same niosą w odpowiednie miejsce a wcześniej planuje się tylko naprawdę podstawowe rzeczy jak odwiedziny u starego znajomego. Podróż może się zacząć lub skończyć dosłownie w każdym momencie.

Dla mnie jest to dobra pozycja do przeczytania na weekend bo bliskie jest mi takie spojrzenie na świat gdzie nawet w pustkowiu dostrzega się mnogość wątków i detali.

Nie lubię, kiedy podróż się kończy i trzeba wracać do domu. Tak samo było, kiedy skończyłam czytać tę książkę. Teraz nie prędko trafię znowu na ten nieśpieszny sposób narracji, trochę osobisty, czasem informacyjny a czasem humorystyczny.

Komentarze

  1. O coś dla mnie ! Lubię taki gatunek !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może polecisz mi inne ciekawe książki z tego gatunku? ;)

      Usuń
  2. Chętnie bym tę książkę przeczytała, ale ostatnio nie choruję i czasu brak...

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajne miejsce na fabułę książki, myśle, że sięgnę po nią w wolnej chwili, bo mnie zainteresowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ciekawy tytuł, chętnie bym go przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz