Spacer nad Zatoką Gdańską - pomysł na urlop lub krótki wypad

Wreszcie zrobiło się ciepło. Słońce nieśmiało wygląda zza chmur i smogowej mgły. Czuję w moich jeszcze nie takich starych kościach wiosnę! Objawia się to tym, że chce mi się ruszyć tyłek gdzieś dalej niż sklep osiedlowy lub praca. Prawie całą zimę przesiedziałam w bezruchu. Nie wliczam w to wycieczki do Wilna czy krótkich spacerów nad morzem - były naprawdę krótkie.


Kiedy tylko mam okazję, jeżdżę na Wyspę Sobieszewską. To doskonałe miejsce na długie, wielogodzinne spacery i szukanie pierwszych oznak wiosny. W lasach spotkać można chyba wszystkie odcienie zieleni jakie tylko istnieją. Ptaki są wszędzie. No i wielka, prawie pusta plaża. To jest moja samotnia, miejsce do ładowania baterii i jest tak blisko domu - godzina jazdy autobusem z centrum.

Wyspa Sobieszewska jest często nazywana ekologiczną. Na jej terenie znajdują się 2 rezerwaty przyrody: Ptasi Raj i Mewia Łacha. Są nawet 2 jeziora: Karaś i Ptasi Raj. Z jednej strony morze, plaża i Zatoka Gdańska, a z drugiej Martwa Wisła. Jest po prostu pięknie! Dużo spokojniej niż na przykład w Krynicy Morskiej. Można zawsze znaleźć miejsce, gdzie nie ma ludzi. To dla mnie największy plus. Wszędzie las. Można też znaleźć pustą plażę. Mieszkańcy w większości żyją z turystyki. Wcale się nie dziwię. Wszędzie pokoje i domki na wynajem, restauracje, smażalnie. Jest dobry dostęp do pól campingowych.  To w sezonie.



Teraz jest marzec więc spacerowiczów jest naprawdę niewiele. Prawie puste hotele i ośrodki wczasowe jeszcze straszą echem. To wszystko wygląda trochę jak uśpione miasteczko - dla mnie super. I tak właśnie spędziłam ostatnią niedzielę - spacerując po lasach i plaży Wyspy Sobieszewskiej. Gdzieś w głowie mam plan żeby latem przejechać z namiotem przez całą Mierzeję - taka mała wyprawa niskobudżetowa. Są tam miejscowości, w których jeszcze nigdy nie byłam. Kiedyś odwiedziłam Sztutowo w drodze do Krynicy Morskiej. Jest tam muzeum obozu koncentracyjnego Stutthof. Droga z Sobieszewa do Piasków przez Świbno, Mikoszewo, Jantar, Stegnę, Sztutowo, Kąty Rybackie, Krynicę Morską z kilkudniowym pobytem w każdym miasteczku to super pomysł na urlop, wyprawę rowerową. To ostatnie raczej mi nie grozi ze względu na brak kondycji ;).

Krynica Morska jest  dla mnie trochę za głośna. Podobnie czułam się w zeszłym roku we Władysławowie. Klimat jest bardzo podobny. Reszta mniejszych, nieodkrytych miejscowości po prostu kusi tajemnicą. Nie dla mnie odpusty, głośne disco polo i tłumy ludzi. Lepiej odnajduję się w bardziej cichych i kameralnych miejscach.


Cieszę się, że mieszkam nad morzem i mam dostęp do tych wszystkich atrakcji. Nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej. Nie muszę też wyjeżdżać jakoś daleko żeby zmienić całkowicie otoczenie albo uciec od miasta. Dlatego tak często wracam w te rejony.

Jeśli ktoś posiada samochód, Wyspa Sobieszewska może być doskonałą bazą wypadową do tych wszystkich miejscowości, które wcześniej wymieniłam. Ja niestety go nie posiadam. Muszę liczyć na PKS lub podobne środki transportu. Ostatnio bardzo się rozleniwiłam bo często jeżdżę właśnie samochodem. Ale na szczęście, dla tych niezmotoryzowanych, nie brakuje autobusów, promów, busów i innych środków transportu. A może by tak przemieszczać się autostopem?

Niedługo Wielkanoc - moje ulubione święta i więcej czasu wolnego. To doskonała okazja żeby wybrać się na jakąś małą wycieczkę i naładować baterie. Bo o to w tych świętach chodzi, że wszystko zaczyna się od nowa i jest pełne życia.

Niczego nie planuję. Może zrobię mały wypad na kilka godzin albo spędzę tam kilka dni urlopu latem. Ciągnie mnie tam bardzo. Wracam za każdym razem z ogromną przyjemnością.

Dzisiaj zmieniliśmy czas na letni. Dni będą coraz dłuższe i naprawdę nie chcę marnować tego czasu.


Zdjęcia, które tutaj umieściłam, pobrałam ze zbiorów grafik Google.

Komentarze