W oczekiwaniu na wiosnę

www.wolne-obroty.blogspot.com


W tym roku nad morzem tak naprawdę nie było zimy i mam nadzieję, że nie będzie. 

Jest trochę mrozu, wiatru, śniegu z deszczem albo samego deszczu i to wszystko. 
Zachciało mi się już wiosny. Potem prawdziwego lata. Dla mnie zima mogłaby nie istnieć. Może w ostateczności mogłaby trwać jakieś 2 tygodnie ale ze śniegiem i koniec. Później musiało by być ciepło, po prostu ciepło, zielono i przyjemnie. Człowiek podobno najlepiej czuje się w temperaturze 21 stopni. 

Styczeń to taki czas kiedy dni stają się coraz dłuższe i w tym wszystkim jest jakaś nadzieja na lepsze. Więc czekamy. Chyba wszyscy. Czekamy na światło i na ciepło. Na zieloną trawę, kwiaty i śpiew ptaków. Ja na pewno czekam na czas kiedy będę mogła wreszcie pójść na działkę i nie odmrozić sobie przy okazji tyłka. 

W tym sezonie posadzę na pewno dużo lawendy. Może w końcu nauczę się robić z niej mydełka i olejki. Głupie? Ale chyba naprawdę bym chciała. Ciągnie mnie do takich rzeczy. W zeszłym roku robiłam herbatę z nasturcji i nie  było źle. Miałam posadzić tulipany i nie wyszło z braku pieniędzy. Na pewno będzie dużo lawendy, słoneczników i nasturcji.

Jestem zmęczona szarością i zimnem. Wiosna jest lepsza niż Nowy Rok i te wszystkie oklepane nowe początki. Wiosna jest po prostu początkiem i koniec. Jeśli wszystko budzi się wtedy do życia to może i u mnie zacznie układać się lepiej.  

Chodzą mi po głowie różne pomysły, bardzo szalone. Przeprowadzka na wieś, otworzenie agroturystyki, produkcja jakiś zakichanych mydełek... Nie mam na to wszystko funduszy ale pomarzyć można. Ostatnie 2 miesiąca przebywania w szpitalu u mamy nauczyły mnie jak krótkie i kruche jest życie a ja większość jego zmarnowałam i nic z tego nie mam. 

Powinnam iść do szkoły, nauczyć się czegoś, zmienić zawód albo bardziej drążyć to co już umiem albo wydaje mi się, że umiem - pisanie.Coś muszę zrobić na pewno. Muszę coś zmienić. 

Siedzę dzisiaj od rana i piszę różne rzeczy. Niektóre tutaj na bloga, niektóre na sprzedaż. Udało mi się sprzedać 2 krótkie teksty i to za gorsze. Ale kropla drąży skałę prawda? 

Może tylko bujam w obłokach i nie potrafię zebrać myśli. Kiedy wszystko zmieniać i układać od nowa jeśli wracam z jednej albo drugiej pracy tak zmęczona, że już nic mi się nie chce? I tutaj błędne koło się zamyka. 

 Zrobiło się trochę depresyjnie a miałam nie dopuszczać takich myśli do siebie ale jakaś równowaga musi być. I czy to źle, że mam często ochotę rzucić wszystko w cholerę i uciec jak najdalej? Oderwać się po prostu od wszystkich problemów i oczekiwań innych. Wiem, że wszędzie będzie tak samo i to we mnie jest problem. 

Więc czekam sobie na tę wiosnę. Piję kawę za kawą, palę papierosa za papierosem i ciągle tylko pracuje aż czasem nie mam sił wstać z łóżka. Niech już przychodzi.

Ps Za okna właśnie pada śnieg ale mówią, że to bardzo chwilowe. Super!

Komentarze