Urodzinowe rozmyślania

Dzisiaj znów jest wyjątkowy dzień. Tym razem to ja mam urodziny. 
Nic takiego. Kolejna data w kalendarzu. Mimo wszystko lubię ten dzień, bardziej niż na przykład koniec roku. Przypomina mi żebym starała się jeszcze bardziej bo mój czas jest ograniczony. Zabrzmi to strasznie smutno ale otacza mnie przemijanie i śmierć...
 
Dlatego dzisiaj żeby było fajnie zrobiłam sobie wolne, kupiłam prezent, ugotuję też coś dobrego a później po prostu spędzę miło czas. Niestety muszę też odwiedzić szpital gdzie leży moja mama i to wszystko psuje. Gdzieś tam z tyłu głowy mam tę myśl, że nie zostało jej zbyt wiele czasu. Niby jestem z tym pogodzona ale czy gotowa? Strasznie mi smutno i po prostu się boję tego całego bałaganu, który na mnie spadnie.

Więc to jest mój dzień. Jestem o rok starsza. Jest ok. Na pewno jestem silniejsza niż rok temu i tak łatwo się nie poddaję. Idzie mi całkiem dobrze. Mogę powiedzieć, że mam jednak trochę szczęścia. Odpuściłam sobie przeszłość, wyleczyłam rany i idę do przodu. 
Nie czuję się całkiem na tyle lat ile mam - wciąż bardziej jak jakiś dzieciak. Z jednej strony to dobrze i nie mam zamiaru tego zmieniać a z drugiej, hmm, może powinnam być bardziej poważna ale mam to gdzieś. Liczę na to, że przede mną jeszcze wiele dobrych lat i Siła Wyższa nie przestanie nade mną czuwać, bo czasem wrażenie, że tak właśnie jest.

Żeby nie marnować więcej czasu, kończę pisać, idę rozwieszać pranie i lecę dalej ;).

Komentarze