Nie tylko marudzenie ale też marzenia

Jest wieczór a ja wykończona siedzę i zastanawiam się jak ludzie znajdują czas po pracy na normalne życie. Mam na myśli takie rzeczy jak bieganie, czytanie książek, odpalenie kompa i pisanie ciekawych artykułów. Może nawet naukę języków albo tworzenia stron internetowych. Podziwiam ich, bo wróciłam do domu znowu o 19 i zanim zdążyłam się zorientować zrobiło się bardzo późno a ja w proszku. Kolejny raz...

Jestem dziś naprawdę zmęczona i już tylko leżenie w wannie mnie czeka i spanie. A gdzie jest życie ja się pytam? Chodzenie po knajpach, kino, spacery, pizza i piwo? Gdzie czas na restart? Chcę mieć wreszcie wolną głowę, nie martwić się i nie planować. 
Nie pamiętam kiedy ostatnio pożyczyłam książkę z biblioteki i miałam spokojną chwilę żeby ją poczytać ale tak żeby się do reszty zatracić... Samotności mi trzeba a nie nadgodzin, dodatkowych zaangażowań i gonienia w piętkę. Bo każdy czegoś ode mnie chce a ja mówię NIE!

Już tylko fejsa odpalam i widzę zdjęcia Zakopanego. Uciekłabym tam najchętniej bez żadnych wyrzutów sumienia. Już mi się włącza system samoobronny na zbliżające się święta. One przyjdą i tak ale za rok nie dam się w nie wrobić. Oj nie dam się! W tym roku już nie można się załapać na tani nocleg w tym okresie. To znaczy, że mnóstwo ludzi tak robi. To znaczy, że walą wszystko, myślą o sobie i swojej przyjemności. To jest lekarstwo na całe zło tego świata.

Po jakiego czorta nakładać sobie na głowę tyle obowiązków, które powodują tylko tyle, że jesteśmy zmęczeni i sfrustrowani? Po co się starać i robić coś na siłę? Czasem nadmierna obowiązkowość to tylko zagłuszanie stłumionych emocji. Niestety niektórzy ludzie muszą się wciąż uczyć nicnierobienia i odpoczynku. Czasem jest to spacer a czasem po prostu leżenie w łóżku i bujanie w obłokach.

Nie zapominajmy o to, że w większości chodzi o to żeby sprawiać sobie przyjemność i nie robić nic na siłę. To najlepsze lekarstwo na sfrustrowaną zgryźliwość i przemęczenie. Tylko jeśli sami jesteśmy zadowoleni, możemy dać innym od siebie coś dobrego. Tak często o tym zapominam.

Często siedzę i myślę o tym, co tak naprawdę chciałabym robić. W końcu wymyśliłam, że ma być to związane z internetem i psami. Kurs petsitterski, psia behawiorystyka i tworzenie stron internetowych - moje marzenia do zrealizowania. Teraz coraz częściej zastanawiam się jak to wszystko sfinansować? Małymi kroczkami dojdę do celu. Najbardziej martwi mnie to, że przecież nie mam nieograniczonej ilości czasu. To niezłe wyzwanie ale odmieniło by moje życie a co najważniejsze - to jest coś, co chcę robić już zawsze.

Teraz czas na ogarnianie i odpoczynek. Jest tyle spraw do załatwienia. Czasem wieczorem trzeba całkowicie wyłączyć myślenie. Wtedy nieoczekiwanie może nas zaskoczyć coś w stylu olśnienia i wszystko układa się w jedną całość.


Komentarze