Władca Barcelony



Jeszcze latem pożyczyłam w bibliotece książkę. Myślałam – poczytam na urlopie bo wtedy człowiek dużo czasu ma. Ale wiadomo, jak coś się planuje to zazwyczaj nic z tych planów nie wychodzi. Książkę musiałam ratować przed deszczami i wichurami i ogólnie – zbyt dużo się działo. Przeczytałam ostatecznie na początku jesieni Władcę Barcelony Chufo LIorensa.

Kiedyś bardzo interesowałam się kulturą hiszpańską, uczyłam się nawet języka. Wciąż marzę żeby pojechać tam na chociaż kilka dni. Teraz od czasu do czasu wracam tylko do flamenco i książek o Hiszpanii, czasem do filmów. Ale miało być o książkach. Uwielbiam powieści Carlosa Ruiza Zafona ale godną uwagi pozycją była też Katedra w Barcelonie autorstwa Ildefonso Falcones’a.

Władca Barcelony to naprawdę pokaźne i ciężkie tomiszcze, że tak się wyrażę. Ciążyło mi w plecaku podczas wakacji i ratowałam je przed wichurami i nawałnicami ;). Tak samo jak Katedra jest powieścią historyczną ale niech to Was nie przeraża, bo wciąga od kilku pierwszych kartek.

Akcja toczy się wokół 2 głównych wątków. Jeden to dzieje młodego chłopaka Martiego Barbany, który szczęśliwie z biednego wieśniaka staje się stopniowo coraz bardziej wpływowym człowiekiem. Marti jest trochę zbyt idealny ale od samego początku wzbudza sympatię i podziw. Drugi wątek to historia kochanków, którzy muszą walczyć o władzę i uznanie swojego z związku z Kościołem i możnymi. Bardzo wyeksponowany jest także wątek prześladowania Żydów. W książce znajdziemy dużo seksu, miłości i polityki czyli samo życie. Jest dużo o niewolnictwie i wyzwolonych kobietach co akurat mnie bardzo zdziwiło. Prawda historyczna miesza się z fikcją literacką a bohaterowie wzbudzają skrajne emocje.

Jest ciekawie, wątki przeplatają się i książkę czyta się bardzo przyjemnie a o to chyba chodzi w długie jesienno-zimowe wieczory. To pozycja idealna. Drugą zaletą jest to, że nie skończy się tak szybko. To ponad 700 stron do czytania. Nie traktowałabym jednak tej książki jako powieści historycznej. Ten aspekt trzeba potraktować z przymrużeniem oka jeśli ktoś zna się na rzeczy.

Nie chcę opowiadać tutaj całej fabuły ponieważ uważam, że to bez sensu. Sygnalizuję tylko tym którzy jeszcze nie czytali, że książka jest warta sięgnięcia i zatracenia się. Nie warto przerażać się setkami stron. Życzę więc udanej lektury i zmykam szukać kolejnej fajnej książki do przeczytania.

Komentarze

  1. Czytałam tę książkę w ubiegłe wakacje i pamiętam, że bardzo mnie wciągnęła. Ciekawa i - co ważne - dobrze napisana historia. Podobnie jak ty lubię długie powieści - jest dużo czasu, żeby się podelektować lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcająca pozycja na długie wieczory

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiązka idealna na jesienny, zimny wieczór. Dopisuje do listy!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza