Nic nie jest takie jakim się wydaje


Udało mi się ostatnio obejrzeć film. Nawet nie jeden a trzy. Ale o jednym z nich chcę Wam napisać bo totalnie mnie zaskoczył i wbił w krzesło. 
Włączył się tak naprawdę sam, przez przypadek i zapowiadał się nieciekawie ale bardzo się cieszę, że go obejrzałam. Takie filmy zostają na długo w pamięci i naprawdę są godne polecenia.

Film, o którym piszę nie jest nowością. Powstał w 2014 roku i nazywa się Dawca Pamięci. Oryginalny tytuł to The Giver. Dowiedziałam się później, ku mojemu zaskoczeniu, że został zrealizowany na podstawie powieści Lois Lowry z 1993 roku zatytułowanej Dawca. Książkę też chętnie bym przeczytała chociażby dla porównania. 
Film wyreżyserował Phillip Noyce a głównymi aktorami są między innymi Meryl Streep, Jeff Bridges czy Taylor Swift. 

Pamiętam, że o Dawcy Pamięci pisała kiedyś w swojej książce Beata Pawlikowska i już wtedy ten tytuł mnie zaciekawił. Zapisałam gdzieś na kartce tytuł ale musiałam ją zgubić jak to ja.

Amerykańska produkcja wbrew wszelkim przypuszczeniom nie jest wcale głupkowata. 
Jest to wizjonerska opowieść o świecie z przyszłości, w którym ludzie zapomnieli co to jest miłość, radość, wspomnienia czy kolory. Wszystko jest czarno-białe, poprawne i zupełnie bez uczuć. Ludzie żyją mechanicznie, bezwolnie i chociaż nie potrafią kłamać, przypominają upośledzoną i ugrzecznioną wersję zombiaków. Nie mają na nic wpływu, nie zadają pytań. Po prostu wykonują bezmyślnie swoje obowiązki i są z siebie naprawdę zadowoleni. Nie mają pojęcia, że może być inaczej, że istnieje inny świat. Wszystko się zmienia dzięki odważnemu chłopakowi, który zostaje wyznaczony do „pamiętania” i postanawia zwrócić tę pamięć całej społeczności. 

Świetny film, który zapamiętacie i do którego ja na pewno niedługo wrócę. Przypomina o tym, że nic nie jest takie, jakim się wydaje i pod otoczką totalnej beznadziei może kryć się sens. Nie jesteśmy tego świadomi gdy po prostu marnujemy czas na różne pierdoły, ślepo wierzymy w to, co nam mówią i nad niczym się nie zastanawiamy.

To smutne ale akcję filmu porównałam sobie do moich ostatnich 2 tygodni – szalonego i bezmyślnego pędu. Nie za bardzo nawet pamiętam co się działo bo każdy dzień jest taki sam. Zaczyna się wcześnie, kończy się bardzo późno a w trakcie jest mnóstwo nieistotnych rzeczy. Ale staram się o dzień wolnego, taki dzień, który będzie tylko mój i nikomu go nie oddam. No ale też nie jest jeszcze aż tak bardzo beznadziejnie skoro często udaje mi się wyrwać trochę czasu dla siebie i obejrzeć coś fajnego.



Komentarze