Podróże małe i duże - Wrocław

Nareszcie odwiedziłam Wrocław. Podróż z Gdańska trwała fartem tylko 6 godzin, bo przewoźnik o czerwonych barwach puścił w trasę pośpieszny autobus. A przecież miałam jechać na Mazury, nad jezioro, do lasu… Niestety pogoda była tak okropna, że któregoś „pięknego” ranka otworzyłam mapę z prognozą pogody i Wrocław okazał się jedną z nielicznych miejscowości, w której nie padało i nie wiało… Spakowałam namiot i inne potrzebne rzeczy do niskobudżetowej wyprawy i nocą ruszyłyśmy z M. w drogę. 

Wracając do Wrocławia – piękne miasto, klimat, krasnale, które skradły moje serce. Chyba jeszcze nigdy nie spędzałam urlopu w mieście. Zawsze wyjeżdżałam do jakiejś małej miejscowości nad morze albo nad jezioro ale stwierdzam, że było warto. 

Zainstalowałam się na campingu, który pamięta czasy głębokiej komuny i był w stanie po prostu rozkładu. Było tanio i w dobrym punkcie komunikacyjnym ale na tym plusy tego miejsca się kończą. Jeśli byliście kiedyś na campingu nr 117 z namiotem i tylko niezbędnymi rzeczami to wiecie o czym mówię. Nie jestem zbyt wymagająca ale brud, wilgoć i smród to dla mnie za dużo. Pierwsze dwie noce próbowałam spać w domku. Nie dało rady. Kury mają lepsze kurniki… Wstyd mi za to miejsce, które często odwiedzają obcokrajowcy i uciekają z niego jak rażeni prądem. Kiedyś może było tam dobrze i ładnie ale teraz to po prostu szkoda marnować słów.

Wstawałam rano i po śniadaniu jak strzała leciałam zwiedzać miasto. Upał dochodzący chyba do 40 stopni i zero wiatru, bryzy, czegokolwiek – patelnia, a ja nieprzyzwyczajona zupełnie do takiego klimatu. Życie ratowały fontanny. Bez nich chyba nie dałabym rady przetrwać tych upałów i razem z dziećmi bawiłam się w wodzie bez żadnych skrupułów ;). 

Na pierwszy ogień zwiedzania poszło Zoo i Afrykarium. Spędziłam tam cały dzień. Naprawdę polecam odwiedzić to miejsce. To najlepiej utrzymane zoo w Polsce, mnóstwo bodźców i niezapomnianych wrażeń. To nic, że bilet był drogi – miejsce warte swojej ceny. Chyba nigdy nie zrobiłam tylu zdjęć. 
Na uwagę zasługuje też Ogród Japoński w Parku Szczytnickim i Ogród Botaniczny – naprawdę piękne widoki. Zresztą pięknych widoków we Wrocławiu nie brakuje. To miasto ma, o ile się nie mylę 117 mostów i nie udało mi się ich wszystkich zobaczyć. Najbardziej zapamiętam ten na Ostrowie Tumskim, cały w kłódkach. Za to dzielnie bawiłam się w odnajdywanie krasnali i całkiem dobrze mi to szło. No i fontanny, na każdym kroku fontanny. Super dekoracja i ochłoda w gorące dni. 

W Hali Targowej można było dobrze i tanio zjeść w czymś co przypominało bar mleczny ale takich mikroskopijnych rozmiarów. Miejsce w roku akademickim pewnie jest tłumnie oblegane przez studentów. 

Wrocław jest bardzo zadbanym miastem, przynajmniej od strony Starego Miasta i drogami, którymi poruszają się turyści. Odra też w większości jest w dużo lepszym stanie niż Motława. Oczywiście zdarzało mi się wchodzić w uliczki, które odstraszały. W każdym mieście takie są. Ale we Wrocławiu po prostu dobrze się czułam i było czym nacieszyć oko. To pewnie syndrom urlopowy bo przez chwile myślałyśmy żeby się tam przeprowadzić. Komunikacja miejska jest bardzo dobrze zorganizowana i bardzo szybko mogłyśmy się przemieszczać w dowolne miejsce.  

Oprócz mostów jest we Wrocławiu całkiem sporo przystani skąd za 25 zł można popłynąć statkiem i tak sobie pływać przez cały dzień, oglądając miasto z poziomu rzeki. Można też pożyczyć kajak albo jakieś inne ustrojstwo i też się dobrze bawić z czego oczywiście skorzystałam. Pełno też „plaż” gdzie można było poleżeć z piwkiem w ręku na leżaczku i ogólnie oddawać się relaksowi. W ogóle było tam bardzo dużo zieleni, parków i miejsc gdzie można było się schować  i odpocząć od miasta. 

Dużo chodziłyśmy po mieście, oj bardzo dużo. M. miała aż bąble na nogach a ja poważne zakwasy. Oczywiście, że zwiedzałyśmy knajpki i tym podobne . W końcu trzeba było gdzieś odpoczywać po całym dniu dreptania. Byłam pod wrażeniem małych uliczek wypełnionych po brzegi restauracjami, stoiskami handlowymi itp. Wieczorami zazwyczaj lądowałyśmy w knajpce na Rynku ale jeśli będziecie we Wrocławiu to warto zobaczyć Fontanę Multimedialną – grę wody, muzyki i światła. Przejażdżka kolejką linową też była ciekawa chociaż krótka. Przypomniało mi się Zakopane ;). Kolejka łączy 2 brzegi Odry i znajduje się na terenie Politechniki Wrocławskiej. 

Oczywiście, że nie zobaczyłam i nie zwiedziłam wszystkiego. Pominęłam kościoły, muzea, pomniki, punkty widokowe i zrobiłam to z pełną premedytacją. Zostawiam to na następny pobyt we Wrocku, może jesienią albo zimą bo pewnie niedługo tam wrócę. Nie byłam w stanie wszystkiego ogarnąć. Kiedy wracałam w nocy do namiotu byłam tak zmęczona, że zasypiałam jak dziecko a niby nic takiego nie robiłam. 

Ostatniego dnia, już na dworcu PKS poznałyśmy miłych panów z Ukrainy, którzy dotrzymywali nam towarzystwa do samego wieczora. Szczerze mówiąc to bardzo otwarci ludzie, którzy potrafią się wszystkim dzielić i to bardzo mi się podobało. 

Urlop minął bardzo szybko jak to zwykle bywa ale wcale nie żałuję, że wylądowałam we Wrocławiu. Zawsze chciałam zobaczyć to miasto i cieszę się, że się udało. Nie spodziewałam się, że będę tak miło zaskoczona wakacjami w mieście. Wróciłam do domu chora bo moczenie się w fontannie, tona lodów i piwa w połączeniu z upałem nigdy nie działa na mnie dobrze ale chyba będę żyła. 

W sobotę jedziemy z M. z powrotem do Władysławowa i naprawdę chciałabym być już zdrowa. Trzymajcie kciuki za pogodę bo o ile na południu Polski jakoś to jest to na północy ostatnio dzieją się cuda. 

Komentarze

  1. Wrocław to najlepsze miasto w Polsce, które nie jest w Pomorskim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja z pomorskiego pierwszy raz we Wrocławiu ;)

      Usuń
  2. Bardzo fajnie napisane o moim mieście :) Dużo obskoczyłaś chociaż oczywiście czasu trzeba by mieć znacznie więcej żeby poczuć prawdziwy klimat tego miasta, np. o wschodzie słońca :) Rzeczywiście u nas zawsze jest najładniejsza pogoda i jest co robić :) Ponieważ mieszkałam też w innych miastach mam porównanie i Wrocław jest najfajniejszym miejscem do życia jakie do tej pory w Polsce spotkałam :) Oczywiście cenię i doceniam też inne, uwielbiamy jeździć i zwiedzać i czuć magię różnych miejscowości. A Mazury też kocham i mam do nich ogromną słabość :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę Wrocławia. Mam nadzieje, że kiedyś odwiedzę to piękne miasto. Ma swoj klimat, no i ta architektura. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, zakochałam się w tych zdjęciach.<3 Wrocław zdecydowanie ma swój klimat, to jedno z tych miast, w których zawsze jest co robić. Moja siostra ostatnio spędzała tam urlop i z tego co wiem, można znaleźć tam tanie noclegi dla turystów w dobrej lokalizacji. Kamila zatrzymała się z mężem w pięknym apartamentowcu, którego cena wcale nie była wygórowana. Da się tam więc spędzić czas bardziej "budżetowo", trzeba jedynie z wyprzedzeniem wyszukiwać okazji, bo one szybko znikają.:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza