Podróże małe i duże - Chmielno na Kaszubach



Urlop we Wrocławiu, długi weekend sierpniowy na Kaszubach. Miało być Władysławowo bis ale jeśli ktoś mi mówi, że jest okazja jechać do Chmielna to długo się nie zastanawiam. Przepakowałam plecak i razem z M. ruszyłyśmy w drogę ze znajomymi. Luksusowo, bo samochodem. Chyba na jakiś czas mamy dość PKS-ów. Chociaż ja przejechałabym się chętnie pociągiem ale to inna bajka.

Nasza kaszubska miejscówka tak naprawdę nie mieści się w Chmielnie a w jeszcze mniejszej miejscowości - Zawory. Jest tam Camping Tamowa. 

Piękne, zadbane miejsce, które z czystym sumieniem mogę polecić camperowiczom, namiotowiczom i w ogóle wszystkim.

Jest plan żeby spędzić tam cały urlop w przyszłym roku. Dużo miejsca bardzo blisko jeziora, czyste bezpłatne toalety i prysznice, knajpki blisko i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Czego chcieć więcej? Tęskniłam za tym miejscem, naprawdę chociaż byłam tam rok temu.

Tym razem nie nastawialiśmy się na zwiedzanie tylko na czysty relaks. Rozłożyliśmy namiot i można było zacząć grillować, bawić i po prostu cieszyć się tym wspaniałym miejscem z cudownymi ludźmi. Uwielbiam ten stan beztroski, kiedy niczym się nie przejmuję i nawet nie zerkam na telefon.
Nie myślałam o pracy. W sumie to o niczym nie myślałam. Ładowałem baterie.


Pogoda się szybko popsuła. Koło nas przeszła nawałnica, o której teraz głośno w mediach.
Na szczęście nie byliśmy w centrum burzy ale było strasznie. Klęcząc w wodzie trzymałam z M. namiot żeby go nie zwiało. Chwilami było jasno jak w dzień. W końcu poddałyśmy się i uciekłyśmy do łazienki totalnie przemoczone i przemarznięte. Potem przez 2 dni nie było prądu ani zasięgu więc nie doszły do nas wiadomości o tragedii, która stała się tej nocy.

Następna noc była strasznie zimną więc zrobiliśmy ognisko. To zimno było i tak lepsze niż błyskawice i wichury. Na następny wyjazd muszę zaopatrzyć się w bieliznę termoaktywną i żadna zimność nie będzie mi straszna. 

Mimo wszystko wyjazd był udany. To wciąż jest moje ulubione miejsce na ziemi. Nic się nie zmieniło. Mam sentyment do Chmielna. Chyba mogłabym tam mieszkać. Widoki są naprawdę nieziemskie i wszędzie zieleń. Potrzebowałabym tylko dobrego samochodu żeby czasem pojechać do miasta albo nad morze. 

Dobre chwile do zapamiętania zostały nabyte i będzie można o nich myśleć czekając na następny urlop.  A teraz wracamy do szarej rzeczywistości. Trzeba zarobić na następne wojaże i wprowadzić w życie kilka ważnych zmian ale o tym później. 

Dobrze było znów wrócić na Kaszuby tak na dobry koniec wakacji. Teraz robi się powoli coraz chłodniej i ciemniej i trzeba szykować się na jesień.
Moja ulubiona część roku się kończy ale to był dobry czas ponieważ sobie na to pozwoliłam i jestem zadowolona. 

Komentarze

  1. Piękne miejsce, wszędzie tam gdzie zieleń i woda ja wypoczywam najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze wakacje zawsze są nad jeziorkiem i wśród zieleni, a jak jeszcze dojdzie do tego jakaś niespodziewana atrakcja w formie burzy czy nawałnicy to jeszcze lepiej!
    Zaciekawiłas mnie Chmielnem jak i sama ta malutka miejscowością. Czas zrobić sobie wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne miejsce Mocy. Jednak obcowanie z naturą jest najpiękniejsze. Dobrze że ta nawałnica przeszła obok, to, straszne co tam się wydarzyło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsce, lubię takie miejsca blisko natury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłem niedawno na półwyspie Ostrów Mausz nad tak samo nazywającym się jeziorem, kilka dni po moim wyjeździe przeszła ta wielka nawałnica. Przygotowałem nawet o tym wpis. W wolnej chwili zapraszam do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam spędzać wolny czas na łonie natury! A Kaszuby mi się marzą! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudowne miejsce! Bardzo lubię takie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz