Podróże małe i duże - Władysławowo

Nareszcie wolny weekend! Tak sobie pomyślałam w piątek o 16. Poleciałam na grilla na działkę jak na skrzydłach. Nie spakowałam się, nie przygotowałam niczego. Czy muszę mieć zawsze wszystko pod kontrolą i zaplanowane? No właśnie nie muszę i dlatego po powrocie do domu ogarniałam się do 2 w nocy :).
Kiedy budzik zadzwonił o 5 rano to stwierdziłam, że nigdzie nie jadę i śpię dalej ale jakoś udało mi się rozbudzić. Przecież miałam nie marnować czasu. Mocna kawa, papieros i bieg na autobus, ostatni, który prawie o świcie może zawieźć mnie na Dworzec PKS.
Więc jestem teraz w drodze do Władysławowa. Mam swoją weekendową mikrowyprawę. Będę spać pod namiotem i przeklinać, że jest mi zimno. Ale będzie fajnie, bo przecież to nowe miejsce do odkrycia.

Z Gdańska do Władysławowa jest tylko 2 godziny drogi autobusem. Droga mija szybko przez znajome tereny. Pks na moje szczęście jest prawie pusty.

Weekend we Władku był pełen wrażeń i przyjemności. Zaszalałam! Bo inaczej się tam nie da. Zostałam przygnieciona kiczem, odpustem, przepychem. Tam jest wszystko. No może tylko gór tam nie ma.
Jest morze ludzi i morze atrakcji. Jest głośno i cieszyłam się, że mogę wrócić na spokojne pole namiotowe i trochę odetchnąć.
Taka nadmorska miejscowość musi żyć z turystki i wszystkiego co z tym związane.
Kiedy chciałam, szybko znalazłam spokojne miejsce i tak samo szybko mogłam wbić się w kolorowy tłum ludzi.

Przez 2 dni obtarłam sobie stopy na spacerach. Weszłam na 2 wieże widokowe. Na jednej dostałam ataku paniki i myślałam, że już z niej nie zejdę ;). A poza tym morze, plaża, ryby, restauracje, wesołe miasteczka. Naprawdę nie sposób tego ogarnąć. Można się bawić, szaleć, obserwować ludzi, najeść się wędzonych ryb i na przykład odkryć nowe piwo. Najlepsze piwo, które piłam i którego niedługo zacznę szukać w Gdańsku - Browar Bytów, piwa smakowe. Próbowałam truskawkowego i melonowego. Piwne niebo w gębie! Oscypków nie próbowałam ale za to przekonałam się do wędzonego śledzia.

Chcę tam wrócić, zobaczyć kilka miejsc na które nie wystarczyło czasu - port i falochron, park miejski - a potem wyruszyć do Jastrzębiej Góry, bo tam też jeszcze mnie nie było.

Jeśli nie jesteście introwertykami i socjopata mi tak jak ja, polecam wakacje we Władysławowie. A jeśli nie lubicie tłumów to 2 dni naprawdę wystarczą :).

Komentarze

  1. nom ostatnio mój znajomy wrócił z Władka i mówił, że nie da się opędzić od rytmów disco polo i cymbergaja....dzizaś whyyyyy??:P miałaś takie samo odczucie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety miałam takie same odczucia - Jarmark... I bardzo nie podoba mi się ta tendencja. Nigdy nie widziałam takiego nasilenia kiczu. Ale miasto musi z czegoś żyć. Wszystko pod turystów. Widocznie ludziom się to podoba ;)

      Usuń
  2. Nigdy tam nie byłam, może kiedyś będę miała okazję. :-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza