I co z tym siedliskiem?

Pisałam ostatnio o siedlisku, o tym jak bardzo mi się marzy i jak chciałabym się przenieść na wieś.
Nie byłabym jednak sobą gdybym po chwili nie miała tysiąca wątpliwości. Jestem chaosem...Zmieniam zdanie. Tak naprawdę jeszcze nie wiem czego chcę.

Pomyślałam, że jest jeszcze za wcześnie na taką przeprowadzkę. Chciałabym jeszcze kilka miejsc na świecie zobaczyć i to jest dla mnie ważniejsze. Ale spokojnie, podróże też wymagają nakładu odwagi i pieniędzy, czego akurat mi brakuje.

Takie przemyślenia mam po weekendzie, bardzo udanym, kolorowym i słonecznym. Uwielbiam takie dni, kiedy padam ze zmęczenia ale baterie mam naładowane po same brzegi.
Lubię też iść przed siebie i mieć wokół dużo przestrzeni. Tak było wczoraj: plaża, las, słońce, dużo dreptania. Był też pyszny obiad, lody ale co tam. Doczekałam się takiej chwili, kiedy wreszcie mogłam odpocząć i oderwać się od problemów. To jest bezcenne.

Nie myśleć o problemach, nie przejmować się - utrzymanie takiego stanu idzie mi coraz lepiej i co najważniejsze - wszystko jakoś znośnie się układa. Nie było jeszcze żadnej katastrofy ani końca świata.

Więc będę podróżować a raczej robić sobie małe wycieczki. Niedługo urlop. Już nie mogę się doczekać. Odliczam dni. Planowanie nie jest moją mocną stroną więc będzie co ma być. Ta droga dokądkolwiek by mnie nie zaprowadziła, będzie dobrą drogą. 

Komentarze

  1. Również pracuję nad spokojem i równowagą, a także nad nie przejmowaniem się kompletnie niczym bo to i tak nic nie zmienia w sytuacji oprócz stresu dla mnie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz