Listopady

Listopad jest moim magicznym miesiącem odkąd pamiętam. Jest czasem na przemyślenia, zadumę, remanent myśli. Listopad jest okrutny, a jednak czerpię z niego siłę i powtarzam sobie codziennie, że wszystko będzie dobrze. 


Broniewski Władysław - Listopady  

Cale życie zrywam się i padam, 
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi, i chwytają mnie złe listopady czarnymi palcami gałęzi.
Ja upiłem się tym tchem, tym szumem, niepokojem, który serce zatruł- to dlatego śpiewać już nie umiem, tylko wołam wołaniem wiatru,
to dlatego codziennie się tułam po wieczornych, po czarnych ulicach i prowadzi mnie wilgotny trotuar w mgłę wilgotną, która bólem nasyca.
Acetylen słów płonie na wargach, płonie we mnie bolesna maligna, chodzę błędny, jak ludzie w letargu, zawsząd, zawsząd niepokój mnie wygnał.
Nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, muszę chodzić coraz dalej, coraz dłużej. Jestem wiatr szeleszczący w liściach, jestem liść zagubiony w wichurze.
Tylko w oczach mgła i oczy bolą, tylko serce bije coraz częściej. Jak błękitny płomień alkoholu, płoniesz we mnie moje nieszczęście.
Muszę chodzić, muszę męczyć się wiecznie, w mgłę za włosy mnie wloką wieczory, lecą za mną, nieprzytomne, pospieszne, moje słowa, moje upiory.
Muszę wiecznie zrywać się i padać, jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi. Pochwyciły straconą radość nagie gałęzie.
Przelatują, wieją przeze mnie listopady chwil, których nie ma...
To-tylko liście jesienne. To-pachnie ziemia.

Komentarze